Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Przedświąteczny Rzym - Czy warto wybrać się do Wiecznego Miasta w grudniu?

Witajcie Kochani!

Koniecznie chciałam wyrobić się z tym postem jeszcze w starym roku. Nie było mnie tu trochę, na co złożyły się różne sprawy, ale dziś przybywam z nieco jeszcze świątecznym wpisem (w końcu okres świąteczny jeszcze trwa!). Moim marzeniem, już od wielu sezonów, było spędzić święta w innym kraju. Co roku jednak górę brała tradycja, a ja tylko marzyłam o tych ciepłych świętach na południu Europy... W tym roku jednak sprawy potoczyły się nieco inaczej, bo włoski grudzień miałam wpisany w kalendarz już od sierpnia. W planach pojawił się włoski ślub, zatem przedłużenie pobytu o kilka dni i wykorzystanie ich na pobyt w Rzymie to była po prostu konieczność. W prawdzie na same święta wróciłam do Polski, ale taki grudniowy, przygotowujący się na Święta Rzym to miejsce jeszcze bardziej urokliwe niż zwykle.


Dlaczego warto wybrać się do Rzymu w grudniu?
Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że Wieczne Miasto to od wielu lat miejsce, gdzie rzeka turystów, przepływająca każdego dnia nie…

Pracownia twórcza - część I


blat, stół, z odzysku, renowacja, pracownia



Cześć!

Wpadam tu na chwilkę, bo muszę Wam koniecznie o czymś powiedzieć! Otóż ostatnio zaabsorbowały mnie totalnie prace przygotowawczo-wnętrzarskie: tworzę pracownię. Ta pracownia powstała w mojej wyobraźni już dawno temu, jednak teraz kumuluję wszelkie siły by dopiąć wszystko na ostatni guzik i wyrobić się do listopada z otwarciem pewnego mojego projektu.
Więcej szczegółów o jaki projekt chodzi będę zdradzać już wkrótce. Kolejne etapy powstawania pracowni będę przedstawiać w następnych wpisach, a dziś skupię się na stole do pracy.

Kto szyje lub coś tworzy, ten wie, że duży stół to podstawa. W ogóle wygoda pracy to podstawa i w zasadzie w perspektywie długofalowej jest to taki aspekt, którego nie powinno się zaniedbywać. Do tej pory z moim szyciem gnieździłam się przy małym biurku, na którym miałam wszystko: maszynę do szycia, oświetlenie, przybory, materiały itp itd. Nie raz frustrowałam się, gdy nie mogłam czegoś znaleźć, materiał się zsuwał lub po prostu ciężko było mi wygodnie manewrować przy maszynie. Duży, długi i wygodny stół to był element, który był mi bardzo potrzebny.

Postanowiłam wykorzystać to co mam, i wykonać taki stół z materiałów z odzysku. Zdecydowałam się wykorzystać dwie stare komody i długą deskę, która wcześniej była chyba częścią starej szafy. Przystąpiłam do prac renowatorskich, które z resztą szalenie mnie kręcą, i oczyściłam stare komody z politury. Zeszlifowałam wszystko papierem ściernym, aby móc następnie odświeżyć fornir, a tak naprawdę pomalować farbą.


malowanie, blat, pracownia, stół



Jeśli ciekawi Was, jak wyglądały te komody wcześniej, oraz jak odnowiłam jedną z nich polecam Wam ten wpis. Opisuję w nim krok po kroku, jak wyglądała taka przykładowa renowacja. Komody, które pełnią funkcję podstawy mojego stołu pomalowałam farbami.


Biała komoda została pomalowana kredową farbą Jeger rustic, dzięki której uzyskałam efekt przetarć. Z kolei druga komoda została pomalowana emalią akrylową firmy Colours. Skąd taki wybór? Pierwsza komoda została odnowiona już ponad rok temu, natomiast drugą odnawiałam w ostatnich dniach. Stwierdziłam, że w pracowni emalia akrylowa jest bardziej praktyczna i będzie mniej przyjmować zabrudzenia. Blat także pomalowałam emalią akrylową, mieszając ze sobą biały i niebieski kolor. Muszę powiedzieć, że farba bardzo dobrze kryje ciemny fornir, jest praktycznie bezzapachowa i szybko schnie. Praca z tą farbą to była dla mnie prawdziwa przyjemność! Jeśli natomiast chodzi o pokrywanie ciemnego forniru białą farbą kredową, aby uzyskać naprawdę dobre krycie, konieczne jest położenie kilku warstw. Co więcej, jasna, nie zabezpieczona lakierem farba kredowa niestety przyjmuje zabrudzenia, z którymi ciężko się uporać bez kolejnego odmalowania. Warto przemyśleć dobrze tę kwestię przed wyborem odpowiedniej farby.


blat, pracownia, stół


Na chwilę obecną mam więc przygotowane dwie komody i blat, który jeszcze muszę lekko połatać i przymocować do komód. Jako że jedna komoda jest trochę wyższa od drugiej, konieczne będzie jeszcze wymyślenie jakiejś nadstawki, by wyrównać poziom. Jednak najtrudniejsze etapy mam już za sobą.





Cieszę się, bo dzięki tylu szufladom w końcu wszystkie drobiazgi i dodatki znajdą swoje miejsce i nie będą już zalegać na przestrzeni roboczej. Jeśli natomiast chodzi o kolorystykę... Mogę Wam na razie zdradzić, że wpisuje się ona w koncepcję tej mojej pracowni. Z resztą pokażę Wam jak to będzie wyglądało, gdy wszystko już będzie gotowe!

Także na razie to tylko taki przedsmak, jak widzicie jeszcze trochę roboty przede mną ale szczerze mam nadzieję, że będzie to naprawdę komfortowe i pozytywne miejsce do tworzenia pięknych rzeczy!


Ściskam Was mocno i do następnego!

A.

Komentarze

Popularne posty