W poszukiwaniu straconego czasu

blog, urodziny bloga, szycie, twórczość



A tak przewrotnie dzisiaj zacznę, nie prosto z mostu jak zazwyczaj. I nie, nie będzie ani słowa o powieści Marcela Prousta (swoją drogą nie liczę już lat, które mijają nieubłaganie, a tytuł wciąż zalega w poczekalni lektur do przeczytania), nie będzie też egzystencjalnie (choć z kieliszkiem sangrii pod ręką nigdy nie wiadomo ;)). Nie podam Wam dziś żadnego tutorialu ani nie opiszę, co tam ostatnio wymodziłam, choć na to też przyjdzie czas, bo oczywiście cały czas modzę... a co? Na pewno się pochwalę!


Dzisiaj chciałabym po prostu powiedzieć Wam, że ja nie wiem, no! Nie wiem, normalnie nie rozumiem tego, dlaczego ja straciłam tyyyyyyle czasu na... nie blogowanie?! Dlaczego byłam przez tyle czasu poza blogosferą?


Na wszystko przyjdzie czas

Bo jak głosi refren popularnej ostatnio piosenki, na wszystko przyjdzie czas. Na mojego bloga czas przyszedł dokładnie rok temu (a dokładniej wczoraj blog miał urodziny), i najwidoczniej był to najodpowiedniejszy czas. Nie ma sensu zarzucanie sobie teraz, że mogłam zacząć prowadzić go 10 lat temu. Skoro nie zaczęłam, to znaczy, że nie mogłam. Koniec i kropka. Zaczęłam rok temu, cały czas piszę i tworzę i to się liczy. Bo ile jest miejsc, których historia kończy się na jednym wpisie? A mój, w tym momencie tych wpisów liczy sobie 75! Czy to jest słaby wynik? Być może mogłabym napisać dwa lub trzy razy więcej, ale któż by wtedy nad takim tempem nadążył? Przecież moim wspaniałym Czytelniczkom i Czytelnikom doby by nie starczyło na taką produktywność! Moja doba też czasowo ograniczona a taki dobry, merytoryczny i fajnie oprawiony graficznie post chwilkę się tworzy. Także wynik 6,25 postów na miesiąc to taka jedna, miła statystyka. 


pierwszy rok bloga, urodziny, szycie, twórczo


Produktywność, kreatywność, motywacja


Prawdą jest, że prowadzenie bloga mobilizuje. Prowadzenie bloga pobudza zwoje mózgowe do działania. Do wymyślania, kreowania, tworzenia. Do systematyczności i innowacyjności. Nawet ciężko mi wyobrazić sobie, ile z projektów, które zrealizowałam przez ten rok nie zobaczyłoby światła dziennego, gdyby nie fakt, że musiały pojawić się na blogu! A projektów trochę było. Jeśli dopiero zaczynacie i obawiacie się, że nie starczy Wam pomysłów na długofalowe pisanie - pocieszam Was z tego miejsca. Bo ja też się tego obawiałam. Ale zasada "małymi kroczkami do celu" sprawdziła się u mnie idealnie. Z każdym opublikowanym wpisem rodzi się pomysł na następny. A momentami te pomysły zaczynają pączkować! Także nie dajcie się zwieść. 


urodziny bloga, pierwszy rok, blogowanie


Rok bloga - podsumowanie

Co tak naprawdę udało mi się wymodzić na tym blogu? Już piszę!

E-BOOK O FOTOGRAFII

Po pierwsze napisałam e-booka, który może zainspirować do robienia lepszych i ciekawszych zdjęć. Zebrałam w nim moje doświadczenia w tej dziedzinie, a także wskazówki jak ulepszyć swój warsztat. Od przeszło trzynastu lat fotografia jest mi szalenie bliska. Zaczynałam jako amator wrzucając pierwsze fotki na Deviantart. Cały czas udoskonalałam swój warsztat wzorując się na najlepszych, ale praktycznie cały czas jako totalny samouk. Odkrywałam, odkrywałam i ciągle odkrywam tajniki chwytających za serce fotografii. Wiem jedno - to proces, który nigdy się nie kończy, a recepta na Twój styl drzemie tylko w Tobie. Do dzieła! :) 



PODRÓŻE

Przez ten rok na blogu pojawiło się kilka wpisów podróżniczych - głównie o Hiszpanii, choć przekornie z wykształcenia jestem italianistką. Jednak kultura śródziemnomorska zachwyca mnie tak bardzo, że chcę odkrywać ją z wielu miejsc i perspektyw jednocześnie. Dzielenie się pięknymi widokami i ciekawostkami to moja misja. Pragnę pokazywać Wam te miejsca z mojej perspektywy i... może trochę zarazić Was moją pasją? Choć dział podróże nie jest tak bogaty jak działy szycie i twórczo, obiecuję, że przyłożę się i będę dostarczać te treści w równie obfitej ilości. 


SZYCIE

Szycie. No szycie to temat rzeka. Jeśli wejdziecie w ten dział, zobaczycie, że szyję nie tylko ubrania ale też różne gadżety do domu i akcesoria. To jest w ogóle niesamowite, bo z osoby, która do maszyny podchodziła jak do przysłowiowego jeża (byleby przeszyć i odstawić) zamieniłam się w... szycioholiczkę. Przyszedł czas i na to. Gdy w kwietniu ubiegłego roku siadłam do silverki i uszyłam mój pierwszy żakiet z chanelki (będący zarazem moim pierwszym uszytym ubraniem ever) - szycie (a może życie?) zmieniło smak! Początkowo zawiły język burdyjski (niczym suahili!) próbowała tłumaczyć mi mama. Później rozkminiałam już sama, udowadniając sobie, że dla chcącego naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych. Wiecie, ja od zawsze byłam samoukiem w różnych dziedzinach. Ale gdy między mną a materią zrodziła się chemia... sami wiecie, nie mogło potoczyć się inaczej. Choć w uszytkach-ubraniach nie ścigałam się sama ze sobą na ilość (szafa taka mała!), to jednak kilka żakietów, dwie pary spodni, dwie sukienki i trochę bluzek ujrzało światło dzienne i wzbogaciło garderobę, która już od dawna domagała się świeżej krwi! Powstało też kilka toreb, ale torby to oddzielny temat i już niedługo poświęcę im tu dużo więcej przestrzeni!



TWÓRCZO - DIY

Twórczo. Twórczo tu jest cały czas. Bo bez tworzenia moje życie traci smak. Potrzeba tworzenia jest u mnie tak silna, że nawet, gdy mam przestój, ta twórcza energia wydobywa się w ten czy inny sposób. Tak więc w tym roku stworzyłam też kilka mebli, a kilku meblom nadałam drugie życie. Najbardziej jestem dumna z tapicerowania foteli bo było to chyba najbardziej ambitne i ciężkie przedsięwzięcie ze wszystkich dotychczasowych handmade'ów. 
Stworzyłam też lampę na trójnogu, odrestaurowałam kwietnik, komodę, uszyłam puf, który uwielbiam. Uszyłam fenomenalną poduszkę - monsterę, bez której nie wyobrażam sobie szycia bez bólu pleców, skonstruowałam sztalugę malarską i szafkę-kwietnik, która wygląda jak telewizor z lat 70. To oczywiście tylko urywek moich małych-wielkich dzieł. Gdyby nie blog, nie wiem, czy choć połowa z tych rzeczy zdobiłaby teraz moje wnętrze.

Kiedy tak sobie patrzę na to wszystko, czuję że ten rok był naprawdę obfity. Nie będę tu pisać o statystykach, wejściach, polubieniach. Liczby to tylko liczby, choć jestem w pełni świadoma, że za nimi stoją wspaniali i wspierający mnie ludzie. I to dzięki tym ludziom, dzięki Wam chce mi się mobilizować, tworzyć, wrzucać tutaj to wszystko. Wielkie podziękowania Wam za to, bo jesteście bardzo ważną częścią tego miejsca! Cieszę się na każde odwiedziny, komentarz, płynący z serca. To wszystko daje dużo siły i napędza do działania. Chcę tworzyć dla Was więcej i więcej. I mam nadzieję, że udało mi się zainspirować choć jedną osobę do działania, tworzenia, szycia czy innego kreatywnego realizowania siebie.

Ten rok był wyjątkowy, bo zrodziły się na jego przestrzeni nowe i wartościowe znajomości. Niektóre z Was udało mi się spotkać na żywo na WarSew Days (dziękuję Ultramaszyna!), niektóre tylko wirtualnie, ale wiem, że kiedyś spotkamy się na żywo! Choć nie mam tortu ani świeczek, to pragnę wypić z Wami symboliczną, wirtualną lampkę sangrii z plasterkiem pomarańczy i kostką lodu. Jest pyszna, dlatego choć w taki sposób chcę podziękować Wam za to, że jesteście tutaj ze mną. 







Dzisiaj to już chyba tyle, ale obiecuję, że będzie tutaj zawsze inspirująco


Jeśli podoba Wam się to, co robię, zapraszam do śledzenia mnie na Instagramie i Facebook'u- będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniecie ze mną na dłużej!


To be continued...

Uściski i do następnego! 

A. 









Komentarze

Popularne posty