Niebanalna kopertówka, czyli jak wygrałam z odkładaniem na potem.

kopertówka, torebka, handmade, chanelka

Witajcie!

Siadając do napisania dzisiejszego posta wydawało mi się, że będzie to wpis taki jak zwykle: opowiem pokrótce o moim pomyśle, wyjaśnię szczegóły techniczne a na koniec przedstawię Wam wszystko na zdjęciach. Niestety, kiedy tak sobie siadłam i zaczęłam wypisywać punkt po punkcie, okazało się, że dzisiaj jednak poruszę jeszcze jeden ważny temat. Bo kopertówka, którą we wtorek udało mi się skończyć zaczęła powstawać... w wakacje zeszłego roku! Dlaczego to szycie trwało tak długo? I czy naprawdę to musiało tyle trwać? Niestety, Kochani moi, należę do tej grupy, która nie skończy jednego a drugie zaczyna. A bywa, że jeszcze trzecie i czwarte. Najczęściej dzieje się to w momencie napotkania jakichś trudności bądź opadnięcia emocji związanych z tworzeniem... A później już tylko ta nieszczęsna...


PROKRASTYNACJA! 



kopertówka, szycie, handmade,


kopertówka , handmade, styl, szycie




Bo niedokończone projekty zalegają w kątach, są nieustannie przekładane a nawet wylewają się z szaf. Co gorsza, taki stan potrafi trwać miesiącami a nawet latami! I na nic to, że układam je w widocznym miejscu, skoro i tam potrafią przeleżeć swoje długie tygodnie. Czy jest na to jakaś recepta? Już jakiś czas temu powiedziałam sobie DOŚĆ! Obiecałam, że nie zacznę nic nowego, póki nie dokończę tego, co w tych wszystkich kątach zalega. Wolne żarty! 😂 A wiecie, czemu odłożyłam tę torebkę na potem? Gdy na horyzoncie radosnej twórczości zaczęła pojawiać się wizja wszywania podszewki, natychmiast dopadła mnie niechęć i szyciowstręt (do podszewki, rzecz jasna!). To ona odbierała mi radość z szycia skutecznie odsuwając w czasie realizację tego projektu. Ostatnio jednak postanowiłam... polubić się z moimi słabościami. Może to brzmi dziwnie, ale czasem to jedyna możliwość by zrobić krok naprzód i, w efekcie, przekonać się, że to co nas blokuje nie jest w rzeczywistości takie straszne. Bo jeśli chodzi o tą podszewkę była to kwestia tylko mojego złego nastawienia. Nie brak mi przecież cierpliwości do detali, a z podszewką zawsze układało mi się tak... cierpko. Postanowiłam więc nieco osłodzić naszą relację. Ona także odwdzięczyła się dobrą współpracą. Ostatecznie zaczęłam wierzyć, że wszywanie podszewek może być przyjemne. Zwariowałam? 😄


Ze skrawków kreatywnie


Szycie ze skrawków to dla mnie z jednej strony walka o każdy centymetr sześcienny przestrzeni, z kolei z drugiej lubię mieć świadomość, że wykorzystałam maksymalnie każdy centymetr materiału. Wiadomo - nie zawsze jest to możliwe, ale czasami z takich niepozornych skrawków to można wyczarować naprawdę coś niebanalnego! Chanelka i sztuczny zamsz tapicerski... co powiecie na takie połączenie? Może nie jest to projekt minimalistyczny, glamour też nie bardzo. Nazwijmy to roboczo stylem eklektycznym. Kopertówkę stworzyłam zupełnie tak, jak podpowiadało mi... serce? Dusza? Według mojego projektu od A do Z, ale dla mnie najważniejsze jest w tym wszystkim to, że w ogóle ją skończyłam! Wszywanie podszewki przy odrobinie dobrego nastawienia to była bułka z masłem. Już chyba bardziej napracowałam się przy naszywaniu paciorków (tak jakoś mi się ich zachciało i wcale tego kroku nie żałuję). Jeśli chodzi o wnętrze, kopertówka posiada trzy przegródki i jest zapinana na zatrzask. Ma doczepiony srebrny łańcuszek, który przypadkiem ostał mi się po innej torebce (wszystko ma swoje przeznaczenie!). I co ja się tu będę dłużej produkować? Pokazuję efekty, bo żaden opis nie odda tego, co fotografia! 

A Wy jak sobie radzicie z odkładaniem na potem? Zdarza Wam się odkładać w nieskończoność, czy jednak co zaczniecie to kończycie? 

Jeśli podoba Wam się to co robię, zapraszam do śledzenia mnie na facebook'u oraz instagramie! 

Do następnego! 
A. 




szycie, styl, handmade, moda, kopertówka




szycie, kopertówka, kolory, styl, handmade

















Komentarze

Ulubione posty

Popularne posty