Brudny róż w stylu boho

bluzka, brudny róż, na lato, szycie



Jeszcze dwa lata temu uwielbiałam wyprzedaże. To znaczy nadal chętnie korzystam z okazji, ale te dwa lata temu to był dla mnie jeszcze inny stan mentalny. Podczas gdy sklepowe witryny krzyczały całymi sobą "-70% - ostatnie dni" i "taniej już nie będzie", moją szafę zaczynały wypełniać ciuchy, które prawdopodobnie nigdy i w żadnym innym wypadku by do niej nie trafiły. Dlaczego? Bo były tanie. Czy w nich chodziłam? Nie. Część rzeczy kupowałam, by zaspokoić potrzebę kupienia czegoś nowego. Część z nich później oddawałam. Niektóre sobie zostawiłam mając przed oczami niezbyt wyraźną wizję przerobienia ich na coś bliżej nieokreślonego...


Brzmi znajomo? 


Tak więc dwa lata temu kupiłam sobie taką oto uroczą narzutkę na lato. Na wyprzedaży kosztowała nie więcej niż piętnaście złotych. Skusiła mnie swoim delikatnym kolorem i niezwykle miłym w dotyku materiałem. Idealna do... zarzucenia na mokry kostium kąpielowy podczas schodzenia z plaży. Czy była to rzecz na tyle przydatna, bym musiała posiadać ją w szafie? Być może, ale niekoniecznie. Czy mogłabym w niej coś zmienić, by była bardziej praktyczna - a tym samym - nie musiała leżeć w szafie przez okrągły rok? Jak najbardziej. Mogłaby stać się luźną bluzko-koszulą, niezobowiązującą a jednocześnie praktyczną i wygodną. Postanowiłam przerobić ją tak, by nadawała się i na plażę i na miasto.






Zdecydowałam się wykorzystać wykrój na sukienkę nr 127 z Burdy 4/2014. Model ten ma w ramionach tunele, dzięki którym ramiona można  ściągnąć i uzyskać lekkie marszczenia. W oryginale jest też proste rozcięcie na przodzie, a i cała sukienka jest długa. Moja długość jest taka, na ile pozwoliła mi długość narzutki, z kolei dekolt zmodyfikowałam, decydując się na kształt w szpic. W oryginale sukienka ma też wszyte gumki w pasie. Zastosowałam to samo rozwiązanie, wszywając we wskazane miejsca cienkie gumki i dodałam obszycie w formie koronkowej, ozdobnej taśmy.



Co się okazało? 


Otóż, jak zwykle, niedługo po uszyciu sfotografowałam moją przeróbkę, ale... Okazało się, że dużo czulszy niż oko ludzkie (a tym samym bezlitosny) aparat fotograficzny zarejestrował pewne defekty, które odebrały mi radość z dopiero co odszytego wdzianka. Po prostu krój ten w połączeniu z gumką w pasie zrobił ze mnie osobę, która ma wielki brzuch i bardzo chce go ukryć pod odstającą fałdą materiału. Gdybym faktycznie tak ogromny brzuch posiadała - nie miałabym tutaj żadnych obiekcji - ale jeśli takowego się nie posiada, to takie ubranie niestety nie dodaje uroku. Prawda jest taka, że będę musiała jednak zmodyfikować ten projekt i pozbyć się gumek 😂 A tak się napociłam, tak się starałam... Cóż, czasem po prostu nie wychodzi tak, jak powinno. Wskutek zmiany koncepcji moja koszula otrzyma dodatkową wentylację w postaci dziurkowania w pasie. 😉

Nie będę tu już wrzucać tej źle układającej się "fałdy maskującej" 😉, ale na kilku zdjęciach udało mi się złapać koszulę w trochę mniej niekorzystnej formie. Acha! Dodam, że to straszny gnieciuch, ale jak widać taka już uroda takiej letniej odzieży...


A.

letnia bluzka, brudny róż, szycie, na lato


bluzka, brudny róż, szycie, na lato


brudny róż, bluzka, na lato, szycie
















Komentarze

Popularne posty