Egzotyczna sukienka z dresówki.

sukienka, dżungla, czerwone usta


Kiedy zaczynałam moją przygodę z blogowaniem, zakładałam sobie, że będę pisać trzy artykuły tygodniowo. Wyznaczyłam sobie nawet, że będą się one pojawiać w poniedziałki, środy i soboty. Co mi z tego wyszło? Ano tyle, że narzuciłam sobie ambitne tempo, i nie jestem w stanie dotrzymać mu kroku. Staram się publikować tutaj wartościowe treści w ładnej oprawie, a to oczywiście wymaga czasu i pracy. Jak na razie udaje mi się publikować średnio 5-7 artykułów na miesiąc i uważam, że to chyba i tak nie najgorzej 😉 A co dało mi prowadzenie bloga? Na pewno nowe znajomości 😊 większą systematyczność i motywację. 💪

Dzięki temu, że zaczęłam blogować, znalazłam się też na War Sew Days, gdzie kupiłam cudowną, egzotyczną dzianinę od Fabryki Małych Cudów. Dzianina jest naprawdę fantastyczna, przemiła w dotyku a także bardzo ładna pod względem graficznym. Niewiele myśląc kupiłam metr z zamiarem uszycia czegoś... egzotycznego! Oczywiście, jak ma to miejsce zazwyczaj, nie wiedziałam, co sobie z niej uszyję. Okazało się jednak, że nabyłam jej spory kawałek, bo 1 m x 180 cm. Coś egzotycznego, na lato, z dresówki... Padło na sukienkę. Taką normalną, wygodną, na ciepłe ale nie upalne dni. Przewertowałam więc magazyny szyciowe w poszukiwaniu odpowiedniego modelu i finalnie zdecydowałam się na model 101 C z Burdy 6/2016. Chciałam coś nieskomplikowanego w formie i takiego, żebym wyrobiła się w posiadanym materiale. Po przerysowaniu najmniejszego rozmiaru okazało się, że muszę trochę skrócić rękawy, bo nie miałam aż tyle dzianiny. I w sumie nie żałuję takiego zabiegu, bo dla mnie ta długość rękawa okazała się idealna.

Jeśli chodzi o szycie, z całością uwinęłam się w jeden wieczór. Oprócz modyfikacji rękawów zastosowałam w tym modelu także odszycie dekoltu inną metodą niż zalecana przez Burdę. Zastosowałam więc odszycie wraz z kapowaniem, aby zapobiec wywijaniu się odszycia na zewnątrz. Burda zalecała też wykończenie rękawów i dołu podwójną igłą. Moja igła jednak jakoś nie chciała współpracować, i finalnie zrobiłam po prostu dwa równoległe przeszycia. Wyszło nawet nie najgorzej (haha - praktyka czyni mistrza! 😉). Sukienka składa się  w sumie z 4 części (+ odszycia). Z dzianiny (uwaga, to był mój pierwszy raz z tego typu materiałem) szyło mi się znakomicie. Efekty poniżej.

A.

sukienka, dżungla, rośliny


ananas, dżungla, sukienka





















Komentarze

Popularne posty