Turkusowa Lirka - tapicerowanie fotela.

tapicerowanie, fotel



Witajcie!

Dziś nie będzie owijania w bawełnę - będzie samo mięsko! 😃 Będzie o tapicerowaniu foteli typu Lirka. Ale od początku... Sam pomysł tapicerowania foteli to nie była taka szybka i oczywista decyzja. Zdawałam sobie sprawę, że tapicerka musi być dobrze zrobiona i fachowo dopasowana, a także wiedziałam, że będę musiała wymienić w tym fotelu wszystko, pozostawiając tylko stelaż i sprężyny. Fotel tego typu to nie jest łatwa sprawa, począwszy od wypełnienia, poprzez kształty i wagę. Zabierając się za to, szczerze przyznaję, że gdzieś z tyłu głowy miałam obawę, czy mi się uda zrobić to dobrze. Wiecie, fotel musi być solidny i wytrzymały. Materiał musi być dobrze naciągnięty, ale też trzeba uwzględnić to, że ta tkanina i wypełnienie "pracuje" i jest narażona na działanie różnych sił. Ale... ja już naprawdę nie mogłam patrzeć na te fotele, a dodatkowym argumentem za podjęciem tego wyzwania był fakt, że fotele niemiłosiernie... capiły. Tego zapaszku staroci nie udało mi się usunąć żadnym sposobem, a wszelkie prania tapicerki i inne zabiegi odświeżające dawały chwilowy efekt. Decyzja zapadła, zamówiłam materiał - włoski plusz w ilości 10 metrów i to był niejako moment decydujący. Dalsze czynności to już było działanie na logikę oraz wcielanie internetowych tapicerskich porad w życie. Opiszę Wam tutaj krok po kroku kolejność prac, potrzebne materiały i narzędzia. Zaczynamy!

Potrzebne materiały i narzędzia

tapicerka, materiały


Użyte materiały i wypełnienie: 

- pianka tapicerska o gęstości T30, grubość 5 cm i 1,5 cm
- owata meblowa
- wigofil
- mocny materiał tapicerski Alkantara (użyty do wzmocnienia wnętrza fotela)
- plusz włoski o strukturze aksamitu - warstwa zewnętrzna, wykończeniowa.


Potrzebne i użyteczne narzędzia:

- taker elektryczny (obawiam się, że ręcznym będzie Wam baaardzo ciężko, dlatego polecam tu jednak elektryczny lub pneumatyczny)
- bardzo ostry i duży nóż (do cięcia i formowania grubej pianki)
- ostre nożyczki
- młotek
- obcęgi i płaski śrubokręt (do wyciągania zszywek)
- klej na gorąco
- nici tapicerskie i igła do szycia tapicerki
- dratwa
- zszywki
- małe gwoździe z dużym łebkiem
- miarka
- flamaster

Opcjonalnie: guziki do obszywania, papier ścierny i coś do malowania (w przypadku odnawiania części drewnianych), długie gwoździe lub śruby - by umocować do nich pikowania.
Oczywiście druga para rąk też jest mile widziana, choć jak się ktoś uprze, to sam też da radę. 😉







Tapicerowanie fotela Lirka


Mamy już wszystko więc możemy przejść do dzieła! Zanim jednak przystąpimy do radosnego tańca z takerem w dłoni, czeka nas mniej przyjemne zajęcie, a mianowicie zdejmowanie starej tapicerki. Sama nie miałam pojęcia, co tak naprawdę kryło się we wnętrzu tego fotela i co wydzielało ten nieprzyjemny zapaszek. Rozprucie pierwszych warstw rozwiało tę tajemnicę! 
Voila! Oto właśnie pierwotny wypełniacz! Nie przychodzi mi na myśl trafniejsze określenie od stwierdzenia "syf, kiła i mogiła". Tak, dosłownie. W połowie rozbierania fotela pokój zamienił się w stodołę (brakowało tylko wideł 😂), bo wewnątrz były kilogramy trawy morskiej, wata, gąbka, szmatki, szmateczki, nie wiem co jeszcze bo lądowało od razu w workach na śmieci. W dodatku stężenie pyłu i roztoczy, jakie unosiło się w powietrzu spowodowało u mnie kichanie i kaszel... na szczęście chwilowy. Wtedy zrozumiałam, że decyzja o tapicerowaniu i odświeżaniu tych foteli to był dobry pomysł. Acha, wyrywanie setek zszywek i gwoździ to czynność, która może uszkodzić skórę dłoni (a i ból ręki po czymś takim gwarantowany), więc radzę zaopatrzyć się w dobre rękawiczki. Poniższe zdjęcie obrazuje tylko fragment tego, co znajdowało się w fotelu. 






No dobrze... skoro całe to "siano" z dodatkami poszło do kosza, to z fotela został stelaż wyglądający tak: 



tapicerowanie fotela lirka



Sprężyny, na szczęście, okazały się dobre, więc w tym momencie mogłam przystąpić do działania. Zdecydowałam się odnowić trochę kolor elementów drewnianych, więc za pomocą papieru ściernego pozbyłam się starego lakieru i potraktowałam całość lakierobejcą ( Sadolin Dekor kolor Tek). 

W końcu przyszedł czas na obmyślanie dalszego planu. Wcześniejsza konstrukcja, składająca się głównie z powiązanych ze sobą worków z "sianem", co prawda zapewniała stabilność i sztywność, ale dla mnie brnięcie ponownie w takie samo wypełnienie było czymś totalnie niepraktycznym. Wiedziałam, że za jakiś czas "efekt zapachowy" znów da się we znaki, a aspekt higieniczny też pozostawiał wiele do życzenia. Zdecydowałam się więc na wypełnienie fotela pianką i owatą. Najpierw zrobiłam cienkie siedzisko, które przymocowałam do sprężyn dratwą. Użyłam do tego cienkiej gąbki o gęstości T30. Z mocnego materiału tapicerskiego zrobiłam też wzmocnienie "pleców". 








Późniejsze prace polegały na dopasowywaniu gąbek i kształtowaniu za ich pomocą podłokietników, drugiego, grubszego siedziska i oparcia. Zarówno siedzisko i oparcie zostało wycięte z grubej pianki. Gąbki do podłokietników podklejałam klejem na gorąco, a dodatkowo wzmacniałam takerem. Gdy dana część została uformowana za pomocą gąbek, w następnej kolejności jej strukturę wyrównywałam za pomocą owaty meblowej. Na owatę szedł materiał, który następnie trzeba było dobrze dopasować i umocować zszywkami do drewnianego stelaża. 







Ponieważ pierwotnie oparcie fotela zrobione było z trzech części, a ja postanowiłam zrobić je z jednej, powstały na nim lekkie marszczenia. Żeby trochę poprawić efekt, zdecydowałam się na dwa pikowania. Użyłam do tego specjalnych guzików tapicerskich. Żeby pikowanie miało efekt, a guziki zanurzyły się w gąbce na odpowiednią głębokość, posłużyłam się dwoma długimi gwoździami, które umieściłam po drugiej stronie oparcia i do nich przywiązałam sznurek mocujący guziki. Niestety nie zrobiłam zdjęcia, które mogłoby zobrazować ten patent... Przypomniałam sobie o tym gdy obszyłam już całkowicie oparcie... 😕







W doszywaniu elementów w miejscach, do których nie mamy swobodnego dojścia, doskonale sprawdza się specjalna wygięta igła tapicerska. Zapewnia ona komfort pracy i gwarantuje o 90 % ukłuć w palec mniej! 




Jak się pewnie domyślacie, wszystkie części zewnętrzne trzeba ze sobą połączyć ściegiem krytym bądź, tam gdzie to możliwe) zszywkami (pod spodem fotela). Na koniec do spodu fotela przymocowałam zszywkami wigofil, który stworzył ładne wykończenie. 

Podsumowując, w tapicerowaniu tego fotela musimy mieć przede wszystkim dobre, sprawne narzędzie w postaci niezawodnego zszywacza tapicerskiego. Bez niego nie da się precyzyjnie naciągnąć materiału. W miejscach, w których taker się nie mieścił trzeba posłużyć się gwoździami i młotkiem, albo wymyślić inny patent, który utrzyma elementy w ryzach. Ostre nożyczki i wygodna igła to również gwarancja sukcesu. Nici tapicerskie firmy Ariadna - nie supłały się i szyło mi się nimi naprawdę dobrze! Finalnie fotel jest dużo lżejszy i mniej masywny niż w poprzedniej wersji. Ten wcześniejszy zdawał się być nie do ruszenia (sama zastanawiałam się, od czego zacząć jego demontaż, ale zaczęłam oczywiście od spodu). Powiem Wam, że po każdym etapie byłam wyczerpana... psychicznie! Obmyślanie co tu zrobić i jak (i co mi z tego wyjdzie) było bardziej wyczerpujące, niż parogodzinne ślęczenie przy ściegu wykańczającym!😋
Poniżej efekt końcowy, a ja zbieram siły, bo mam do zrobienia jeszcze jeden taki sam!

Do następnego!
A. 



nowa tapicerka, fotel










Komentarze

Ulubione posty

Popularne posty