Podróżniczo - kreatywna odskocznia!



Ależ się ciepło zrobiło ostatnio! Schowałam głęboko do szafy kurtkę zimową, żeby już dłużej nie straszyła! Wszak tej strasznie dłużącej się pory roku mamy już chyba wszyscy dosyć, czyż nie?! 😂 Tak więc miejsce puchówki zajął lekki, różowo-melanżowy płaszczyk (wyjątkowo nie szyty przeze mnie), idealny na te dni! Ale wiecie, co jest najgorsze w takie dni jak dziś? Że mam mnóstwo pomysłów na minutę, kreatywność aż bucha a żarówka Pomysłowego Dobromira co rusz wyskakuje z mojej głowy! Wyjść na spacer? Pisać posta? Szyć? A może tapicerować stare krzesła? Przed chwilą miałam się też zabrać za malowanie na kolejnej koszulce... W takie dni jak ten człowiek powinien się umieć rozmnożyć i zająć wszystkim jednocześnie, bo chęci, wena i ten magiczny zapał wiecznie nie trwają... a potem szukaj wiatru w polu! :)






Dzisiejszy wpis to wpis na luzie, bez spinki, bez konkretnego zadania do wykonania. Przecież kto powiedział, że na blogu musi być wszystko konkretne, przygotowane wcześniej i na temat?! Ja dziś sobie robię taki post - odskocznię! Chciałabym umieć jakoś "zapisać" sobie bądź "zarejestrować" tę całą drzemiącą we mnie teraz kreatywność, zrobić chociażby screen'a z tego stanu... Niestety, nie mam takich narzędzi by to utrwalić, zapamiętać... a szkoda!






W taki dzień jak dziś lubię sobie zaparzyć kawę (tym razem bez mleka), usiąść na słońcu (ale w cieniu, tak by dało się pracować), nakreślić plan działania, albo wziąć inspirującą książkę i zastanowić się, gdzie teraz chciałabym być. Wyobrażam sobie szum fal zamiast odgłosów jadących samochodów (nic nie działa na mnie bardziej relaksująco jak szum fal i morze. Lub ocean.)... Tak... morze byłoby teraz idealne... i ten skrzący się w słońcu, nagrzany piasek... Czyż nie byłoby to idealne? W ogóle to uwielbiam literaturę podróżniczą, lubię czytać i smakować, czuć i słyszeć... te wszystkie dźwięki, smaki, zapachy... Widzieć kolory, obserwować ludzi w ich codziennych czynnościach i rytuałach...










Gdyby ktoś pytał, to dzisiejszy wpis sponsoruje takie moje ostatnie znalezisko - oldschoolowe wykopalisko z babcinej zastawy :) Same osobliwości! Ale przynajmniej wszystkie łączy jeden wspólny mianownik... światłocień!




A Wy jak macie? Z czym kojarzą się Wam pierwsze ciepłe dni?
Do następnego!
A.

Komentarze

Popularne posty