Renowacja kwietnika w stylu PRL - domowa dżungla

stary kwietnik, retro, renowacja



Cześć! 

Dziś na blogu kolejny post z cyklu "powrót do przeszłości", w którym przedstawiam Wam jak można przerobić, odnowić i dać drugie życie różnym gratom. 😉  We wpisie o tapicerowaniu krzeseł wspominałam o tym, że urządzając mieszkanie po dziadkach chciałam początkowo wymieniać wszystko na nowe. Chciałam wynieść na śmietnik stare krzesła, stół i resztę mebli i dodatków. Zakochana w tym, co oferują popularne sieciówki i katalogi wnętrzarskie, czułam, że chcę mieć wszystko takie jak tam. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że dawna moda powraca a wszystko to, co stare zaczyna być modne, porządane i w cenie! Co więcej, posiadanie czegoś, czego nie ma w swoim wnętrzu co druga osoba stało się dużą motywacją do tworzenia, przerabiania i posiadania własnych, oryginalnych i wyjątkowych mebli. Żebyście nie mieli wątpliwości, tak. Ten kwietnik z powyższego zdjęcia miał skończyć pod śmietnikiem w pierwszej kolejności. Pozbycie się tego straszydła to była kwestia priorytetowa, bo najnormalniej w świecie wyglądał strasznie, skutecznie obrzydzając zajmowany przez siebie kąt. Jednak przez brak czasu i dogodnego momentu na porządki, rupieć przestał w schowku kilkanaście miesięcy, aż w końcu ochota pozbycia się go zmalała. Zachęcona aranżacjami modnych ostatnio domowych dżungli postanowiłam stworzyć z niego praktyczną ozdobę. 

Przeróbka kwietnika z PRL krok po kroku



stary kwietnik, renowacja


Powyższy obrazek przedstawia moment, w którym skończyła się moja cierpliwość. Chwyciłam za nożyczki i zaczęłam odcinać "dekoracyjny" kabel, którym owinięte były części kwietnika. W dodatku, pomalowany cały na srebrno, wyglądał naprawdę biednie. Po pozbyciu się tej mało estetycznej ozdoby, oczyściłam mokrą ściereczką cały kwietnik. Zdecydowałam, że będzie utrzymany w ciepłej kolorystyce i naturalnej stylistyce. Do pomalowania metalowych części użyłam złotej patyny. Patyna bardzo szybko wyschła, więc tak naprawdę cała praca nie zajęła mi więcej niż 1-1,5 godziny. 










Bardzo chciałam, by ten metalowy kwietnik miał w sobie jakiś element, który by go "ocieplił". Postanowiłam więc opleść go sizalowym sznurkiem, kupionym w markecie budowlanym. Być może lepiej sprawdził by się tu sznurek, który mniej się sypie, bo po zabawie z sizalowym sznurkiem dokładne odkurzanie murowane! Poza tym ze sznurka odstają włókna, więc po umocowaniu go, koniecznie trzeba go poddać strzyżeniu, by całość nabrała estetycznego wyglądu. 

Początkowo miałam zamiar pociągnąć sznurek białą farbą, ale ostatecznie zostawiłam go w wersji oryginalnej. Jeśli w pewnym momencie uznam, że jednak wolę go w wersji białej, przemaluję i zrobię tu mały EDIT. 😉 

Ostatecznie tak przedstawia się mój nowy kwietnik. Teraz dobrze wpasowuje się we wnętrze, już nie straszy, a usystematyzowanie domowej dżungli dzięki niemu staje się łatwiejsze. 


Mam nadzieję, że efekt Wam się spodoba, bo jeśli chodzi o mnie, jestem z niego zadowolona. 😉

A. 


stary kwietnik, renowacja, patyna, domowa dżungla
















Komentarze

Popularne posty