Szycie żakietu z patkami.

żakiet, welur, szycie


Uwaga! To nie jest tutorial!

Dzisiaj jestem bardzo podbudowana, bo ostatnio zaszczyciliście mnie bardzo dużą ilością wejść! 💜Skoro ostatni post dotyczący szycia wzbudził takie zainteresowanie, dziś ponownie wrzucam co nieco na ten temat.


Zanim przejdę do rzeczy wspomnę tylko, że dokładnie pięć dni temu minęło pół roku, od kiedy założyłam tego bloga! Dzisiaj piszę dla Was czterdziesty piąty post i ogromnie mnie cieszy, że ktoś tu od czasu do czasu zagląda! (Wiecie, że można tu komentować? No, to dajcie znać, jeśli Wam się coś spodobało - będę wiedziała, że to, co robię ma sens!)



wykrój, kawa, szycie




Dzisiaj przedstawię Wam żakiet, który szyłam w tym miesiącu (tak... szycie żakietu to nie bułka z masłem, nawet biorąc pod uwagę fakt, że jest to mój trzeci żakiet) i który w końcu ukończyłam, sfotografowałam i mogę się nim cieszyć! :) Szycie skomplikowanych ubrań, a do takich zalicza się żakiet, to proces czasochłonny i wymagający dużej dokładności i cierpliwości, dlatego w moim przypadku nie była to kwestia dwóch dni.W ogóle wiecie jaką radochę sprawia mi szycie? A właściwie nie samo szycie, a moment, w którym zakładam na siebie taką uszytą rzecz i myślę "jest taka jak chciałam"! Wiecie jaką wolność daje szycie i projektowanie ubrań? Choć to zadanie żmudne i totalnie czasochłonne... ja to lubię! Lubię mieć dokładnie to, czego potrzebuję. Lubię mieć wpływ na to, jak to powstaje i z czego jest wykonane. Lubię coś sobie wyobrazić, a potem to zrealizować!



żakiet, szycie, welur


Początki szycia ubrań


Zacznę jednak od początku. Mój pierwszy żakiet, a zarazem pierwsze uszyte przeze mnie ubranie, zaczął powstawać w połowie maja zeszłego roku. Wcześniej, owszem, umiałam szyć na maszynie a raczej zszywać ze sobą części materiału dwoma podstawowymi ściegami. Umiałam podkrócić sobie spodnie czy  zwęzić te, które po schudnięciu były na mnie za duże o dwa rozmiary. Umiałam uszyć zasłony i pokrowce na kanapę i fotele. Mam wyobraźnię przestrzenną i umiem sobie na szczęście wyobrazić, co i z czego da się zrobić i co z tego wyjdzie. Wiedzy na temat szycia ubrań, ich części i metod szycia natomiast kompletnie nie posiadałam i brak tej wiedzy kosztował mnie trochę nerwów, a nawet napady furii. Myślałam, że wezmę pierwszy lepszy wykrój i robiąc wszystko krok po kroku według instrukcji wszystko pójdzie gładko i bez problemów. Mój pierwszy żakiet wyszedł jednak całkiem nieźle, bo na szczęście moja mama swojego czasu bardzo dużo sama szyła i, w przeciwieństwie do mnie, umiała odróżnić rękaw od przedniej części żakietu. Dla mnie wówczas była to trochę czarna magia, a opisy wykonania zrozumiałe były tylko dla osób dobrze zaznajomionych z szyciem. Szycie pierwszego żakietu nauczyło mnie bardzo wielu rzeczy, bo ambitnie zabrałam się za jeden z najtrudniejszych modeli, a szyłam z chanelki (wiecie jak to jest, nie ma trudności, nie ma zabawy;)). Chanelka dała mi ostry wycisk (co parę minut musiałam rozkręcać maszynę i wyciągać powkręcane w nią tasiemki, cekiny, bukle) i do tej pory chce mi się z siebie śmiać (a może płakać?), bo wystarczyło po brzegu podkleić flizelinę i szycie szło by jak po maśle... 😭 Wtedy natomiast tego nie wiedziałam, porwałam się, jak to mówią, z motyką na słońce, i miałam trochę zabawy... Czemu nie zraziłam się do tego całego szycia, nie rzuciłam tego wszystkiego w cholerę i nie znienawidziłam? Widocznie to się nazywa przeznaczenie...


Błędy to najlepsze nauczki


Szycie to ciągła nauka. Nawet jeśli uszyjesz dziesięć trudnych ubrań, z każdym kolejnym uczysz się czegoś nowego. Uczysz się przewidywać. Uczysz się właściwości materiału i tego, jak go właściwie potraktować by nie uszkodzić jego struktury. Jak to zrobić, by dany materiał dobrze się układał w danym fasonie, a jaki materiał kompletnie nie zda egzaminu. Szycie to ogromna nauka cierpliwości, dokładności, myślenia. To wbrew pozorom bardzo rozwojowa aktywność i warto posiadać chociaż minimalną wiedzę i umiejętności w tym zakresie. Poczynając od bardzo precyzyjnego odrysowania wykroju, przeniesienia go na tkaninę, krojenia a następnie szycia, każda czynność wymaga przewidywania i myślenia. Gdy szyłam mój pierwszy żakiet, moja mama cały czas mówiła "myśl co robisz". Początkowo nie doceniałam tej ważnej rady, do momentu gdy bez zastanowienia przecięłam coś, czego przecinać absolutnie nie powinnam. Tak więc myślenie nad tym, co robimy ma tutaj naprawdę ogromne znaczenie.



Przejdźmy do rzeczy


Mój welurowy żakiet pewnie nie byłby dla mnie już takim dużym wyzwaniem, gdyby nie kieszenie z patkami. Wiem, niektórych to przeraża! I faktycznie, jeden minimalny błąd może poskutkować kolokwialnie mówiąc babolem. Zanim zaczniecie szycie tych kieszeni na docelowym materiale, lepiej przećwiczyć wykonanie tego elementu na jakichś skrawkach, by nabrać choć odrobinę wprawy. Jak się już pewnie domyślacie, ja nigdy wcześniej kieszeni z patkami nie szyłam i kompletnie nie wiedziałam, jak się do nich zabrać. Z pomocą przyszedł mi tutorial na blogu Kinga Szyje który logicznie tłumaczy krok po kroku szycie takich kieszeni. Obecnie internet to prawdziwa skarbnica wiedzy, warto poświęcić chwilkę na reasearch niż zastanawiać się pół dnia nad opisem z gazet szyciowych. Poza patkami w tym modelu nie było jakichś ogromnych trudności, nie licząc podszewki oczywiście. Podszewka to dla mnie zawsze trudny temat, któremu muszę poświęcić duuuuużo cierpliwości. Ale my się w końcu kiedyś polubimy, zobaczycie! Ja i podszewka oczywiście! ;)

No, to żakiet w stylu Michaela Jacksona 💜 przedstawiam Wam poniżej w całej krasie.

A.





































Komentarze

Ulubione posty

Popularne posty