Dlaczego nie będę minimalistką?




Wiecie jak to jest... Przychodzi na coś moda, i wmawia nam, że to wszystko, co było do tej pory to zło. Nagle trzeba zmienić wygląd otoczenia, kolor ścian, kupić inne meble, wyrzucić trzy czwarte szafy i zostawić w niej całe dziesięć rzeczy, najlepiej w kolorze szarym, czarnym i białym. Ewentualnie granatowym. Nagle dowiadujemy się, że idealne wnętrze musi mieć białe albo szare ściany, i że takie wnętrze zapewni nam idealne warunki do życia. Tak z resztą urządzone są prawie wszystkie wnętrza w magazynach wnętrzarskich, a już na pewno na instagramie. Do tego dużo skandynawskiej geometrii, przestrzeń nieskażona bałaganem w postaci jakichś żywszych kolorystycznie elementów. Jednak po chwili zastanowienia... czy aby na pewno można się czuć dobrze w takiej ascetycznej przestrzeni? Czy gapienie się dzień w dzień w szare ściany ma zbawienny wpływ na naszą psychikę? A poza tym, czy na pewno chcesz, aby Twoje mieszkanie wyglądało identycznie jak u co drugiej osoby?

Wiecie co, dzisiaj będzie krótko ale na temat. Nie będę tu nikogo krytykować ani mówić czy to jest dobre czy nie. Powiem, jak ja to widzę i dlaczego do mnie minimalizm w takiej formie nie przemawia.


Ascetyczne wnętrza?


Kocham kolory, uwielbiam się nimi otaczać, łączyć, odnajdywać w nich ukojenie. Białe, ascetyczne wnętrza na dłuższą metę są męczące i ja nie potrafiłabym czuć się w nich dobrze. Nie lubię też nadmiernych szarości i barw pozbawionych życia. Być może uznacie, że przesadzam, ale szarości są przygnębiające i nie pobudzają kreatywności. Jeżeli interesuje Was temat wpływu kolorów na samopoczucie, odsyłam do lektury "Kolorowej Rewolucji" autorstwa Dagny Thurmann-Moe. Warto zastanowić się, czy urządzając mieszkanie stawiamy na pierwszym miejscu nasz komfort i dobre samopoczucie. Coś, co świetnie wygląda na zdjęciu, w codziennym życiu może okazać się mało praktycznym i całkowicie nietrafionym rozwiązaniem.  Oczywiście wszystko zależy tylko od Ciebie, Twojego gustu i potrzeb. 


książka



Kolorowe ubrania, czyli nic do siebie nie pasuje...

A ja Wam mówię, że to nieprawda! Kolorowe ubrania są piękne i to właśnie one nadają charakteru! Teraz, kiedy mamy zimę, a na ulicach same czarne, szare i granatowe kurtki, brak kolorów jest dużo bardziej odczuwalny! Rozumiem, że te kolory są praktyczne (nie widać brudu) i dobrze wtapiają się w zimowy, pochmurny krajobraz. Ale czy właśnie teraz, kiedy na ulicach przeważa szarość, nie brakuje Wam jeszcze bardziej kolorów? Ja z utęsknieniem wyczekuję wiosny nie tylko ze względu na temperaturę, ale na tę zieleń, na żywe kolory roślin, budzących się do życia!
Kolory są najlepszym, co daje nam świat! Dlaczego miałabym z nich zrezygnować?

Nie zostanę minimalistką, bo ta filozofia pozbawiłaby mnie wielu fantastycznych doznań, bo potrzebuję wyrażać siebie poprzez kształty, kolory, ubrania, które z pewnością źle by ze sobą współgrały burząc tę pozornie uporządkowaną całość. Poza tym ja... kocham wnętrza "z duszą", kocham przedmioty z historią, spontaniczne pomysły i różnorodne drobiazgi.

Dlatego, że świat jest zbyt kolorowy i zbyt złożony. Ma zbyt wiele smaków i zapachów. Czasami coś się ze sobą gryzie, nie współgra idealnie, a jednak dla mnie jest idealne :)

Miłego wieczoru,
A.


kwiaty, wiosna


kolorowe ubrania




kolorowe nici


Komentarze

Ulubione posty

Popularne posty