Couture w praktyce, czyli dlaczego zajęłam się szyciem.

Dzisiejszy wpis adresowany jest do tych z Was, które lubią czasami kreatywnie podejść do tematu mody i zrobić coś po swojemu. Nie ukrywam, że moja przygoda z szyciem nie zaczęła się wczoraj, ani nawet rok czy dwa lata temu. Już jako dziecko miałam skłonności do robienia rzeczy, które przez większość moich rówieśniczek uznawane były zapewne za kosmiczne, nudne, żmudne i nieciekawe. Dzisiaj trochę sobie zazdroszczę tamtejszych pomysłów i tego, że potrafiłam poświęcić się im bez reszty. Tak więc moja przygoda z szyciem zaczęła się pewnie w szkole podstawowej, kiedy tworzyłam sobie stroje na szkolne przedstawienia, wykorzystując skrawki materiałów, prześcieradła i inne "gadżety" ;) Nauczyłam się wtedy obsługi maszyny do szycia, na której moja mama uszyła sobie chyba z pół szafy! Ok... tyle tytułem wstępu.
Kreatywność nie jest mi więc obca, a i obecnie zdarzają się sytuacje, kiedy to ona właśnie bierze górę i zmusza mnie do działania. Jako że ostatnio temat projektowania, konstrukcji i szycia ubrań zaciekawił mnie bardziej niż kiedykolwiek, postanowiłam stworzyć tu taki mini cykl o tym, co ostatnio uszyłam bądź przerobiłam. Być może znajdziesz tu inspirację do działania i spojrzenia na modę i ubrania z nieco innej perspektywy.


Sukienka, choć bardzo mi się podobała, nie była praktyczna. Postanowiłam przerobić ja na koszulę z długim rękawem.

Dlaczego szyję a nie kupuję w sklepie? Przecież tak jest łatwiej!

Ok, faktycznie. Dużo łatwiej jest iść do którejś z sieciówek i kupić sobie nowy ciuch. W pewnym momencie poczułam jednak, że nie mogę tam znaleźć nic, co w pełni do mnie pasuje, w czym wyglądam dobrze i co po prostu mi się podoba. Począwszy od materiałów, które niestety często są kiepskiej jakości, przez wzory i kolory, które nie zawsze są takie, jak bym chciała a skończywszy na wykończeniu, które niestety pozostawia wiele do życzenia. I to tyczy się szczególnie typowych sieciówek, które produkują ciuchy na masową skalę, nie dbając o detale i  jakość materiału. Do tego często cena za taki ciuszek jest parokrotnie zawyżona. Zdarzyło mi się, że w jednej z takich bardzo popularnych sieciówek kupiłam sweter, którego jeden rękaw był o połowę krótszy od drugiego, i raczej nie był to efekt zamierzony, ale niedbalstwo producenta. Dlaczego tego nie zauważyłam podczas zakupów? Z prostej przyczyny - skupiałam się na oglądaniu splotu, czy nie ma jakichś wad lub dziur, co niestety również jest dosyć powszechne.
Kolejnym powodem jest fakt, że nie lubię jak co druga osoba, którą spotykam ma taką samą marynarkę, bluzkę czy sukienkę. Lubię mieć rzeczy oryginalne, co nie znaczy, że są to ubrania ekscentryczne i dziwaczne - o nie! ;)  Przesada i brak umiaru w modzie zdecydowanie do mnie nie przemawia.
Po trzecie, kiedy budzi się w mojej głowie potrzeba uzupełniania mojej garderoby, zazwyczaj wiem w jakim stylu i kolorze ma być taka rzecz. Wolę więc udać się do sklepu z pięknymi i dobrymi jakościowo materiałami i kupić coś, co naprawdę będzie wyjątkowe i przyjemne w dotyku. Nie ma nic gorszego niż szorstkie i sztywne ubranie, które nie dość, że się gniecie i jest nieprzyjemne to jeszcze po kilku praniach zamienia się w... szmatę. Następnie wertuję magazyn z wykrojami i szukam takiego fasonu, który chciałabym mieć i który będzie korzystny dla mojej sylwetki. Kolejnym krokiem jest odrysowanie wykroju, odpowiednie skrojenie materiału i... szycie! Nawet nie wiecie, jak bardzo byłam podekscytowana, gdy moja pierwsza marynarka z szalenie trudnej do szycia tkaniny zaczęła przybierać "ludzkie" kształty! :D

Odrysuj bardzo precyzyjnie wykrój wraz z wszystkimi oznaczeniami. Zwróć uwagę, by wycinając części wykroju dodać około 1,5 cm zapasu na szwy. Weź pod uwagę również motyw na tkaninie, a także kierunek nitki.

Przeróbki

Generalnie lubię szyć od A do Z. Czasem jednak zdarza się, że kupuję coś, na co mam inny pomysł i mogę łatwo zmodyfikować fason, coś doszyć lub coś zmienić po swojemu. Czasem mamy w szafie jakieś ubranie, którego już nie nosimy, albo nie mamy okazji, by taką rzecz założyć. Jednak ze względu na fajny materiał trzymamy ją w szafie i... ?! Tak się składa, że miałam taką sukienkę która przez swój fason i długość nadawała się tylko do noszenia z bardzo wysokimi obcasami. Co więcej, jej dość oryginalny wzór klasyfikował ją raczej jako kreację weselną - nie nadawała się ani na zakupy, ani na plażę, ani nawet na spacer (patrz 10 cm obcasy, bez których sukienka ciągnęłaby się po asfalcie) :) Postanowiłam zrobić z niej pożytek i przerobić ją na koszulę.
Wykorzystałam fakt, że składała się z dużych płacht materiału - mogłam z powodzeniem wykroić wszystkie części koszuli wraz z zapasem. Jako że materiał jest dość oryginalny i dużo się na nim dzieje, wybrałam prosty, klasyczny krój, aby jej dodatkowo nie udziwniać. Jak mówią, co za dużo to nie zdrowo. Umiar w modzie jest więc bardzo wskazany. :) Efekt końcowy poniżej.


Prosty, klasyczny krój najlepiej sprawdzi się w przypadku wzorzystych materiałów, na których dużo się dzieje. By nie wprowadzać dodatkowego zamętu i nie stworzyć ubrania, które będzie przytłaczało swoją formą, najlepiej wybrać taki "bezpretensjonalny" fason. W ten sposób nie będziesz się czuła jak w przebraniu, które bardziej zwraca uwagę niż Ty sama :)

A Ty przerabiasz ubrania? Może chcesz podzielić się tym, co uszyłaś? Wrzuć linka w komentarzu, a na pewno zajrzę :)

A.

Komentarze

Ulubione posty

Popularne posty