Zakochaj się w Hiszpanii. Malaga.

Siedzę na ogródku kawiarni na Plaza de la Costitucion i popijając poranną kawę próbuję wsłuchać się w żywiołową rozmowę sąsiadów ze stolika obok. Dobiega mnie szum wody z pobliskiej fontanny i skrzeczenie zielonych papużek gdzieś między drzewami... Miasto budzi się do życia. Jestem tu i jest najlepiej. Jest połowa października a temperatura dochodzi do 25 stopni. Czego chcieć więcej?
Kończę moją  kawę i udaję się na spacer po centrum Malagi. Nikt się nigdzie nie spieszy a czas wydaje się płynąć tak wolno. Mam wrażenie, że jestem u siebie w domu, w moim małym miejscu na ziemi.








Uważnie przyglądam się fasadom budynków i fotografuję co ciekawsze detale. Co chwila moją uwagę odwraca czyjś okrzyk lub zapach, wydobywający się z wszechobecnych restauracji i kafejek. W dłoni trzymam plan miasta, na którym oznaczyłam sobie kilka miejsc. W pierwszej kolejności idę na targ Mercado Central de Atarazanas, gdyż jest on czynny tylko do godziny 14.


Mercado Central de Atarazanas






Ten hiszpański targ to zdecydowanie coś więcej niż rodzima hala targowa. To kwintesencja smaków i zapachów Hiszpanii. Uwielbiam przechadzać się między tymi misternie ułożonymi stoiskami, na których znajduje się  wszystko czego dusza zapragnie. Podziwiam kunszt i precyzję, z jaką sprzedawcy eksponują tu swoje produkty. Nie ma mowy o jakimkolwiek bałaganie czy chaosie, a każde stanowisko zachwyca ładem i obfitością asortymentu. W oczy rzuca się dbałość o każdy szczegół w ekspozycji towaru, a sprzedawcy nie muszą specjalnie zachęcać i nagabywać do kupna - ich towar sam zachęca. Na targu zaopatruję się w przepyszne hiszpańskie figi, a następnie odwiedzam stoisko z serami i orzechami. Ilość i jakość tych produktów jest imponująca.


Pablo Picasso

Przechadzając się uliczkami Malagi nie sposób nie zauważyć, że to miasto należy do Picassa. Jego motywy w postaci napisów i ilustracji pojawiają się tu niemal na każdym kroku. Sklepy z porcelaną i pamiątkami oferują przeróżne gadżety, filiżanki czy ubrania z jego nazwiskiem czy nadrukiem któregoś z dzieł kubisty. W Maladze znajduje się rodzinny dom artysty (przy Plaza de la Merced) a także muzeum Picassa (Calle San Augustin). Warto się tam udać, gdyż muzeum oferuje aż 285 prac artysty, a wstęp kosztuje tylko 10 €. Muzeum mieści się w bardzo atrakcyjnym miejscu, w Pałacu Hrabiów Buenavista, który już sam w sobie jest dobrym powodem, by się tam wybrać.






Alcazaba i Teatro Romano

Spaceruję po Maladze skręcając w mniejsze uliczki i zachodząc do mniejszych, rodzinnych sklepików. Kuszą mnie witryny z tradycyjnymi produktami i oryginalnymi hiszpańskimi wyrobami. Pragnę dotrzeć do prawdziwych, tutejszych produktów, które cieszą się wieloletnią tradycją. W ten sposób poznaję tutejszą kulturę i zwyczaje. Zachwycam się smakami, a moje oczy cieszą kolorowe i żywe mozaiki azulejos.




Kieruję się w stronę bardziej zabytkowej części miasta - Alcazaby.
Alcazaba to jedna z najlepiej zachowanych twierdz Maurów w Hiszpanii. Jej budowę datuje się na lata 756-780, a pełniła ona funkcję obronną przed piratami. To budowla, która kryje w sobie bogatą historię. Alcazaba jest otwarta dla zwiedzających, a za wejście trzeba zapłacić około 2 €. U podnóża Alcazaby znajdują się z kolei ruiny teatru rzymskiego, które datuje się na I wiek p.n.e. Co ciekawe, zostały one odkryte dopiero w 1951 roku! Ponieważ mam już w nogach kilka kilometrów spaceru, decyduję się na krótki odpoczynek właśnie w tym miejscu.

Parque de Malaga 

Kontynuuję mój spacer po Maladze a przed oczami ukazuje mi się wspaniały park Parque de Malaga. Ilość egzotycznych roślin, które napotykam po drodze wprawia mnie w zachwyt, tak samo jak co rusz przelatujące nad głowami zielone papużki. Próbuję sfotografować chociaż jedną z nich, ale są szybsze ode mnie.






Co parę kroków zatrzymuję się spoglądając w górę i bezskutecznie próbuję odnaleźć je w palmowym gąszczu, gdzie mają swoje gniazda. Park ciągnie się wzdłuż linii brzegowej, oddzielając część portową od części miejskiej.




Przechodzę przez ulicę i wchodzę na deptak Palmeras de las Sorpresas.  Siadam na kamiennej ławeczce pod charakterystyczną białą konstrukcją. Za plecami mam port. Odwracam wzrok i przyglądam się, jak na ogromny prom wjeżdżają ciężarówki i inne pojazdy. Jest gorąco. W planach jeszcze Centre Pompidou Malaga, znajdujące się w dalszej części pasażu. Słońce coraz bardziej przygrzewa a ja zastanawiam się, czy jednak nie zmodyfikować planów na popołudnie i zamiast do muzeum udać się na plażę?!

A.

Komentarze

Popularne posty